Opis
Kazimierz Pużak (1883-1950) bojowiec OB PPS, wieloletni przewodniczącego Polskiej Partii Socjalistycznej, jeden z przywódców politycznych Polskiego Państwa Podziemnego. Więzień carskiej Rosji, ZSRR i powojennej Polski. Ostatni wyrok 10 lat pozbawienia wolności zapadł w procesie przywódców PPS-WRN w listopadzie 1948.
Kazimierz Pużak urodził się 26 sierpnia 1883 roku w Tarnopolu, w rodzinie polsko-ukraińskiej. Ideami socjalistycznymi zaczął nasiąkać już w gimnazjum, a z PPS związał się w 1904 roku. Dwa lata póżniej, wspólnie z Józefem Piłsudskim tworzył PPS-Frakcja Rewolucyjna i stał się jednym z filarów Organizacji Bojowej PPS w czasie rewolucji 1905-1907. Za wykonanie wyroku śmierci na carskim prowokatorze (Rzym 1909) trafił na blisko siedem lat do Twierdzy Szlisselburskiej, gdzie był przetrzymywany w ciemnej, pojedyńczej celi, zakuty w kajdany. Zwolniony został po wybuchu rewolucji lutowej 1918. Po powrocie do Polski od 1919 był członkiem Rady Politycznej PPS, a od 1921 do wybuchu wojny szefem Centralnego Komitetu Wykonawczego partii. Był też kilkukrotnie posłem na sejm II RP. W 1926 roku Pużak początkowo poparł przewrót majowy, ale gdy PPS szybko przeszła do opozycji, stał się jednym z pierwszych krytyków sanacji. O Piłsudskim i innych dawnych kolegach z PPS mówił „wzięli rozbrat nie tylko z PPS i demokracją, ale i z własną przeszłością polityczno-legionową”.
Gdy Piłsudski rozprawiał się z opozycją w 1930, Pużak nie został aresztowany. Dawny towarzysz walki o niepodległość miał osobiście go skreślić z listy planowanych zatrzymań przywódców Centrolewu, mówiąc „Co by o mnie powiedziano, gdybym więźnia Szlisselburga zamknął w twierdzy”.
Po wrześniu 1939 Pużak tworzył konspiracyjny PPS o nazwie Wolność-Równość-Niepodległość i Gwardię Ludową WRN. Od stycznia 1944 był przewodniczącym Rady Jedności Narodowej – parlamentu Polskiego Państwa Podziemnego. W czerwcu zaproponowano mu zostanie następcą Prezydenta RP w Londynie. Pużak wolał zostać w okupowanej Warszawie, gdzie m.in. wziął udziął w powstaniu warszawskim. W marcu 1945 razem z innymi przedstawicielami różnych opcji politycznych został aresztowany przez NKWD i przewieziony do moskiewskiego więzienia na Łubiance. Wkrótce wszyscy stanęłi przed sowieckim sądem w „procesie szesnastu” przywódców państwa podziemnego. Pużak usłyszał wyrok 1,5 roku więzienia, po 4 miesiącach wypuszczono go na mocy amnestii. Po powrocie do Warszawy UB nie spuszczało z niego oka. Na wolności był do lata 1947, gdy ponownie został aresztowany, tym razem przez „swoich”. W listopadzie 1948 zasiadł na ławie oskarżonych obok innych przywódców PPS-WRN. Po kilkunastu dniach procesu i nagonce medialnej (w sprzyjającej komunistom prasie oskarżonych określano jako „prawicowa, złośliwa narośl” czy „WRN-owcy – renegaci socjalizmu”) zapadły wyroki. Pużak skazany został na 10 lat i przepadek mienia. Tym samym droga tzw. „lubelskiej” PPS do zjednoczenia z PPR była otwarta, stało się to w już grudniu.
Ostatnie lata życia Kazimierz Pużak spędził w celi w więzieniu w Rawiczu, obok m.in. wielu żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Zmarł 30go kwietnia 1950 roku.
Stefan Stamirowski, który siedział z tow. „Bazylim” w jednej celi w Rawiczu, przedstawił jedną z wersji wypadków które doprowadziły do zgonu wieloletniego przywódcy polskiego socjalizmu:
„W lutym 1950 loku Pużak wezwany był znów na przesłuchanie, badał go ktoś z Warszawy do 3. nad ranem. Gdy zmęczony wracał pod strażą do celi, potknął się o rurę instalacyjną i upadł. Nastąpił atak sercowy, Pużak stracił przytomność. Strażnik wezwał lekarza, przybył dr Andrzej Spyrka, a ja przyniosłem nosze, by przenieść Pużaka do szpitala. Oddziałowy jednak bał się, powiadomił więc naczelnika więzienia Kąkola (następcę Rokickiego), ten zaś skomunikował się z Warszawą. Na decyzję z Warszawy trzeba było czekać przeszło godzinę, podczas której Pużak leżał na noszach. W tym czasie dr Spyrka zrobił mu zastrzyk i Pużak odzyskał przytomność. Po więcej jak godzinie zezwolono z Warszawy na szpital. Pużaka przeniesiono do szpitala więziennego, do celi nr 16 na I piętrze. Przyszło polecenie, by go leczyć i leczyć.
Do obiadu czuł się doskonale. Czytałem mu na głos 'Jana Krzysztofa’ Romain Rollanda, rozdział pod tytułem 'Krzak gorejący’. W pewnej chwili Pużak zaczął wołać: 'Ogień, ogień”! Na moją uspokajającą uwagę, że ognia nigdzie nie widać, Pużak zniecierpliwiony powtórzył: 'Ogień’ i dodał: 'Człowiek umiera’. O godzinie 4 po południu skonał. Sekcji zwłok dokonał dr Spyrka. Sekcja stwierdziła pęknięcie aorty.”
Inna wersja śmierci Puzaka, to morderstwo, którego dopuścił się sadystyczny strażnik, który miał zepchnąc go ze schodów. Spowodowało to poważne obrażenia u 67-letniego człowieka po licznych odsiadkach i latach walki, które doprowadziły do pęknięcia aorty. Według tej wersji Pużak nie otrzymał żadnej opieki medycznej i zmarł po kilku dniach.
Oficjalnie przyczyną zgonu była „niedomoga mięśnia sercowego i krążenia oraz tętniak tętnicy podobojczykowej i pachwinowej”.
Sa także inne relacje dotyczące ostatnich dni Pużaka. Jan Lachowski działacz PSL osadzony w Rawiczu twierdził, że tydzień przed świętem 1 Maja Pużak stanął na taborecie i mimo blachy w oknie próbował zobaczyć, czy miasto jest już udekorowane. W tym momencie klawisz otworzył drzwi i powiedział: „Pużak, wasze święto jest 3 maja”. Na co Pużak miał odpowiedzieć: „Synu, jak ja obchodziłem Święto Pracy, to ty bawiłeś się w piasku”. Za to przestępstwo stanął do raportu przed naczelnikiem i otrzymał trzy doby karceru. Znaleziono go następnego dnia leżącego na betonie, nieprzytomnego. Przeniesiono go do więziennego szpitala, gdzie po kilku dniach zmarł.
Inny więzień Jan Szymański w swojej relacji, podkreślał, że Pużak był „pod opieką” strażnika Andrzeja Kukawki, wyjątkowego sadysty i zwyrodnialca z białego pawilonu, i po wyjściu z karceru trafił do szpitala. Szymański widział Pużaka w zielonej szpitalnej pidżamie:
„Chodził po szpitalu, trzymając się ścian, i strasznie kaszlał”. Szymański został poproszony przez więźniów sanitarnych o zorganizowanie syropu z cebuli z cukrem. Całe więzienie przygotowywało ten syrop dla pana prezydenta. Podobnie całe więzienie próbowało leczyć Pużaka. Ktoś z czerwonego pawilonu, gdzie siedzieli gruźlicy, którzy znali się na zapaleniu płuc, poradził, by zdobyć psi smalec, bo to jedyny ratunek. Zwabili więc jakiegoś psa, zabili, mięso zjedli, a smalec wytopili. Ale było już za późno. Pużak zmarł 30 kwietnia.”
Pogrzeb Kazimierza Pużaka odbył się 5 maja 1950 r. na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
















Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.